czwartek, 19 grudnia 2013

Rozdział 18


     Siedząc samotnie na ławce, w pobliskim parku, nieopodal szkoły, obracałam nerwowo telefon, czekając na wiadomość od Adriana. Na żadnej z dzisiejszych lekcji, nie byłam w stanie się skupić. Ciągle zadręczałam się myślami i zadawałam sobie w kółko te samo pytanie: ''Czy napisałam mu coś nie tak?''. Przeglądając już dzisiaj po raz setny wszystkie ostatnie wiadomości do Niego, miałam mętlik w głowie. ''A może zbytnio mu się narzucałam? Może po prostu nie ma czasu odpisać? A może...''. Zastanawiając się głęboko nad tym, nagle przypomniałam sobie, że jeszcze niedawno była podobna sytuacja, że nie pisał, a potem okazało się, że miał problemy rodzinne. Nie minęły dwie sekundy, a doszło do mnie, że zwyczajnie panikowałam. A być może zupełnie niepotrzebnie. Adrian na pewno się odezwie, musi...
     Siedząc tak bezczynnie, zdałam sobie sprawę, że to właśnie przez te moje zamartwiania, zawalam szkołę. Ale tak naprawdę, miałam to serio gdzieś! Miałam dość tego ciągłego systematycznego uczenia się i chodzenia na lekcje. A to, że zerwałam się z ostatniej lekcji to nic takiego, prawda? Należą też mi się jakieś wagary od czasu do czasu. Co prawda, bardzo rzadko na wagary chodziłam, ale to dlatego, że z nikim innym się nie zadawałam poza Oliwią i Michałem, a oni nie wagarują. Założyłabym się, że gdyby nie Oliwka, Michał z pewnością wagarowałby z kumplami. Ja pewnie tak samo, ale ja od zawsze przyjaźnię się z Oliwią. Czasem jednak, mam dosyć tego wszystkiego. Do tej pory, żyłam tylko dla Michała, Oliwki i nauki. A od kiedy zakochałam się w Adrianie, żyłam tylko dla niego. Co prawda, nadal ważni byli dla mnie moi przyjaciele, jednak dla mnie liczył się tylko On. Nauka również, przestała być moim głównym celem. Bo co to za sens uczyć się, kiedy On nie odpisuje? 
     Dopiero w tej chwili zorientowałam się, że od jakiegoś czasu bezustannie wpatrywałam się w pewien punkt. A dokładnie, był nim listek, leżący blisko mnie, wśród dookoła innych różnokolorowych liści. Od czasu kiedy spadł z drzewa, przyciągnął moją uwagę. Był inny niż te wszystkie liście. Miał w sobie najróżniejsze kolory. Znacznie wyróżniał się wśród innych. Dokładnie tak jak Adrian. Był zupełnie innym chłopakiem, niż ci wszyscy. Miał w sobie to coś... 
Odwracając wzrok od tego liścia, rozejrzałam się dookoła i nagle... napotkałam wzrok pewnego znajomego chłopaka, który mi się przyglądał nie wiadomo od jakiego czasu. Zmieszana, szybko odwróciłam wzrok, wstałam i pokierowałam się w kierunku domu. Zerkając na godzinę w komórce, stwierdziłam, że przesiedziałam w parku dostatecznie długo i czas aby już wracać do domu. 
Postanowiłam jeszcze w drodze zadzwonić do Oliwii, ponieważ z niewiadomych powodów dzisiaj nie pojawiła się w szkole.
- Hej, Oliwka - zawołałam, gdy tylko odebrała, jednak ta się nic nie odezwała, więc zapytałam - Czemu cię dzisiaj nie było?
- Źle się czuję - powiedziała dziwnym głosem
- Trzeba było gadać, a bym cię odwiedziła! Wiesz, teraz to już się kieruję do domu bo muszę zrobić jakiś obiad sobie. Olek mi przecież nie zrobi! - rzekłam i zaczęłam się śmiać, jednak Oliwia nadal nie odpowiadała, co mnie trochę zdziwiło i zapytałam:
- Zadzwoniłam nie w porę? Nie wiem... wszystko okej?
- Tak, tak...
- Wiesz, przy tobie jednak nie umiem udawać, że wszystko jest w porządku. Cholera, nie jest! Adrian nie odpisuje od wczoraj, czaisz? Wysłałam do niego z tysiąc esów...
- Tysiąc? - zapytała z przerażeniem w głosie, który trochę mnie zdziwił.
- No nie, ale... nie wiem co robić, Oliwka! Jaki może być tego powód? Przecież wszystko było dobrze i...
- Sorki, ale naprawdę słabo się czuję... przepraszam, cześć.
- Cześć - odpowiedziałam po kilku sekundach, jednak raczej już tego nie usłyszała, ponieważ było słychać sygnał zakończonego połączenia.
Po rozmowie z przyjaciółką, poczułam się trochę zlekceważona, jednak pomyślałam, że skoro źle się czuje, powinnam dać jej spokój. Cóż, nie pozostało mi innego wyboru, niż tylko czekać. Bo wiedziałam, że sama i tak niewiele zdziałam w tej sprawie. 
     Zanim się obejrzałam, dotarłam do domu. Gdy tylko otworzyłam drzwi wyjściowe, zauważyłam, że Olek siedział na schodach, patrząc na mnie tym swoim cwaniackim uśmieszkiem. Zaskoczyła mnie ta sytuacja tym bardziej, że wyglądało to tak jakby na mnie czekał. To było podejrzane!
- Czego chcesz?
- Chcę ci coś pokazać! - powiedział wesołym tonem
- Kolejna twoja zemsta? Kolejny żarcik? Wiesz, co jakoś nie mam na to ochoty! 
- Ale to ważne i chodzi o Oliwię.
- Oliwię? - zapytałam zaskoczona
- Sama zobaczysz.
Niewiele myśląc podreptałam za Olkiem po schodach, do jego pokoju. Niepewnie usiadłam na jego łóżku i zaczęłam się zastanawiać, czego on szuka w tej szufladzie. Po kilku sekundach, znalazł to czego szukał, a było tą rzeczą małe urządzenie, które wyglądało jak dyktafon.
- Posłuchaj! - powiedział
Z bijącym sercem, zaczęłam się przysłuchiwać nagraniu, jednak to co tam usłyszałam, totalnie zwaliło mnie z nóg.






_________________________________________________

Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam.
To wszystko przez brak weny.
A rozdział jak widać pisany na siłę i nie wyszedł za dobrze ;c 
Przed świętami postaram się jeszcze coś dodać, z zamian
za to, ze tak długo nic nie pisałam ;D
Wybaczcie mi za ten rozdział. 


4 komentarze:

  1. Ee tam, narzekasz. Wyszło jak zawsze świetnie <3 Już chcę następny rozdział :)

    Z pozdrowieniami i motywacją , Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się świetnie wyszło, ale strasznie krótko. :((( Ja chce się w końcu dowiedzieć co będzie z Adrianem ! :)
    Czekam dalej.

    OdpowiedzUsuń
  3. boskie :) świetnie piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział wyszedł bardzo dobrze :D Nie wiem, czym się zamartwiasz :) Naprawdę mi się spodobał :))
    Biedna Amelia ;c Jak dobrze, że ja nie mam takiego rodzeństwa ^^ Mam nadzieję, że pogodzi się z Olkiem i Adrianem :)
    Herezja

    OdpowiedzUsuń