sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 2



     Idąc w towarzystwie, Oliwii w kierunku starego, dużego i brzydkiego budynku zwanego szkołą, rozmyślałam o Mateuszu. Muszę w końcu o nim zapomnieć. W końcu mogłoby się to skończyć o wiele, wiele gorzej. Ja natomiast miałam duże szczęście. Miałam przyjaciółkę, znajomych... czego mi więcej potrzeba do szczęścia?

- Wiesz, ja już naprawdę nie będę o tym draniu myślała, mówiła! Nic! Przysięgam ci to! - oznajmiłam znienacka.

- No i prawidłowo! Jestem bardzo z ciebie dumna! - powiedziała Oliwia i przytuliła mnie do siebie. Nagle dodała - Ooo.. Co to za koleś? Hmm... znasz go?

Oderwałam się z objęć przyjaciółki i odwróciłam głowę, próbując ujrzeć osobę, o której mówi Oliwia. Był nim wysoki brunet o czekoladowych oczach. Czyli w jednej osobie mój przyjaciel i chłopak Oliwki.

- Zdaje się, że tak.. - odparłam i roześmiałyśmy się.

- Witam moje piękne panie, a co tu tak wesoło? Jak wam mija dzionek?

- Puki co kiepsko - powiedziała Oliwia zerkając na mnie - Ale będzie lepiej. - Michał podszedł do mnie i cmoknął na przywitanie w policzek, a potem Oliwię... ale oczywiście pocałunkiem w usta.

Uwielbiałam ich. Uwielbiałam na nich patrzeć, wyglądali na takich zakochanych i szczęśliwych. Byli ze sobą bardzo, bardzo długo, już nawet dokładnie nie pamiętam od kiedy. Nigdy nie było pomiędzy nimi poważniejszych spięć czy kłótni. A ja od niepamiętnych czasów zaczęłam się przyjaźnić z Oliwią. Potem właśnie poznałyśmy Michała i przez całe nasze pół życia, byliśmy taką naszą wesołą ''trójką''. Nigdy nie zadawałam się z innymi ludźmi. Oliwii i Michała towarzystwo w zupełności mi wystarczało.

Michał jest tylko o rok starszy od nas, chodzi do innej klasy, ma kolegów. A ja mam Oliwię. Spędzam z nią każdy możliwy czas. Jesteśmy jak te papużki nierozłączki. My nie zaznałyśmy i raczej nie zaznamy takiego świata jak zabawy, imprezy, alkohol, papierosy itd. Nie zadajemy się z popularsami. Po prostu mamy swoje życie, swoje zasady i to nam odpowiada.

- No dobra, przestańcie się już lizać - oznajmiłam już troszkę podirytowana.

- No okej, okej - powiedział Michał takim śmiesznym głosem, że wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.

Kiedy przestaliśmy się śmiać, Oliwię nagle jakby olśniło.

- Ej, a co powiedzie na to jeśli po lekcjach wybralibyśmy się do tej nowej kawiarenki na lody?

- Jak dla mnie super. A ty Ami? - zwrócił się do mnie Michał

- Jeśli nie będę wam przeszkadzać to okej.

- No co ty! Oo... chyba esa dostałem. - powiedział Michał

- Od kogo? - dopytywała się Oliwia.

- Od Adriana. Czeka na mnie w szkole. Dobra to ja lecę, laski. Widzimy się potem... - powiedział i pobiegnął w kierunku budynku.

- To my chyba też idziemy, co?

- Tak, idziemy - odpowiedziałam
                                                          *


     Kolejne lekcje. Kolejne nudne przerwy. W sumie już dawno straciłyśmy wiarę z 
Oliwią, że cokolwiek ciekawego będzie się działo w tej szkole. Teraz wraz z Oliwią stałyśmy oparte o ścianę, jak te dwie debilki w ręku trzymając starą, zniszczoną książkę od chemii. Nie byłyśmy typem kujonic, ale miałyśmy dość dobre oceny. Szczerze mówiąc, cieszę się, że dużo wkuwam, dzięki temu nie zatrącam sobie głowy innymi sprawami. Chodź mam wiele powodów do zmartwień. Przykład? Mój kochany braciszek Olek, mój nijaki wygląd, brak chłopaka, zero flirtu.. no i te kompleksy, gdy widzę grono najpopularniejszych dziewczyn w szkole, które tak się składa chodzą do mojej klasy. Karolina, Patrycja, Sandra i Laura. Każdy je lubi, imprezują i szaleją na całego, poza tym wszystkie są takie śliczne, że myślę, że ja przy nich to wyglądam jak jakaś debilka zza krzaków. Nie potrafię ocenić z charakteru jakie są te dziewczyny, ponieważ nigdy z nimi tak naprawdę nie miałam nic wspólnego. No może, prócz Laury. Ją z tego grona lubię najbardziej. Gadam z nią czasami, poza tym nasze mamy się przyjaźnią, więc dlaczego miałybyśmy się nie odzywać.

Laura wydaje mi się bardziej miła i sympatyczniejsza niż pozostaje dziewczyny z jej grupy. Tamte dziewczyny nie zadawają się z ''byle kim''. A ja jestem właśnie jestem takim byle kim, nie ma co ukrywać.

Aby już nie myśleć i nie patrzeć się już w stronę grupy ''idealnych'' dziewczyn, po raz kolejny próbowałam skupić się tylko i wyłącznie na wkuwaniu z chemii. Ale niestety myśli na temat dziewczyn, nie dawały mi spokoju. W końcu poddałam się.

- Ja się tego nie uczę! Nie mogę się w ogóle skupić! – krzyknęłam zdenerwowana

- W porządku, Ami. Dam ci ściągnąć – uspokoiła mnie przyjaciółka

- Dziękuje, Oli.

Starą, zniszczoną książkę włożyłam do torby. Spojrzałam na zegar, który widniał na ścianie… zostało jeszcze 5 minut przerwy. Rozejrzałam się po korytarzu. No jak zwykle nic! Jedna część młodzieży siedziała na parapetach albo podpierała ściany, tak jak my i wkuwała lub słuchała muzyki. Druga część – duże grono płci męskiej, czyli najbardziej lalusiowate chłopaki ze szkoły… popisywali się, wygłupiali. Trzecia część – czyli te popularne dziewczyny, o których wspominałam. Przebywały tam gdzie jest najwięcej ludzi, rozmawiały, śmiały się, udawały fajne i jakie to są piękne, mądre i cudowne. Patrząc na nie z lekką niechęcią, niestety Karolina mnie przyłapała dlatego szybko musiałam odwrócić wzrok. W sumie po co ja się tam patrzę? Te laski mnie nie interesują!

Odwróciłam się i popatrzałam w stronę innego korytarza i nagle moje oczy zatrzymały się na mega przystojnym i nigdy nie widzianym chłopaku. Spacerował sobie z kolegą po korytarzu i co mnie jeszcze bardziej ucieszyło, zmierzali w tym kierunku. Miał prześliczne blond włosy, które uroczo opadały mu na twarz. Był ubrany na luzie. Był mniej więcej tego samego wzrostu co ja i nie wyglądał na jakiegoś typowego lalusia, których jest co nie miara tutaj w szkole. Już z daleka wywioskowałam, że wygląda na bardzo przyjazną i sympatyczną osobę. Przemierzał przez korytarz, towarzyszył mu jakiś chłopak, rozmawiali. Oczy błyszczały mu się z zaciekawienia, a uśmiech nie schodził mu z twarzy. Na pierwszy rzut oka było widać, że chyba pierwszy raz był w tej szkole. Rozglądał się po szkole i uśmiechał się do dziewczyn. Boże, jaki on ma przepiękny uśmiech. Nie przeszkadzało mi to, że obdarowywał nim inne dziewczyny. Ja po prostu cieszyłam się, że mogłam na niego patrzeć. I dopiero po chwili zorientowałam się, że osobą towarzyszącą jego jest Michał.

- Oliwia! Co to za chłopak, który idzie z Michałem?

Oliwia w końcu podniosła wzrok znad książki i spojrzała w tamtą stronę.

- To Adrian, jego kumpel. On nie chodzi tutaj do szkoły. – wyjaśniła

Oliwia była tak skupiona na nauce, że nie zadawała żadnych pytań. Ja odwróciłam wzrok i znowu spojrzałam na niego. I z przerażeniem zorientowałam się, że oni tutaj zmierzają tutaj i lada chwila Michał zobaczy i mnie i Oliwię… dlatego bez zastanowienia odeszłam i poszłam przed siebie. Uff, całe szczęście, że Adrian mnie nie zobaczył. Przecież takie chłopaki w ogóle mnie nie zauważają.

                                                 




________________________________________

Przepraszam ten rozdział nie wyszedł mi najlepiej. 
Postaram się żeby kolejne lepiej wyszły i żeby było ciekawiej.
Komentujcie, kochani.!

2 komentarze:

  1. To dopiero początek, ale już mi się podoba ;)
    Zapraszam też do siebie, zaczęłam nowe opowiadanie ;)

    OdpowiedzUsuń