wtorek, 17 czerwca 2014

Rozdział 28

Tego samego dnia.

     Trzymając nerwowo w dłoni list, który dostałam kilkanaście minut temu, starałam za wszelką cenę powstrzymać łzy napływające do oczu. Niestety nie było mi to dane, kiedy mój wzrok doczytał najbardziej bolesny fragment listu. W jednej chwili łzy z oczów popłynęły niczym fontanna powodując, że spływały po mojej rozgrzanej twarzy i bezwładnie opadały na kartkę, którą trzymałam w ręce. Próbowałam zacisnąć usta, aby nie wydobył się z nich żaden dźwięk, jednak nie mogłam. Nie w tym momencie. Po chwili z moich ust wydobył się cichy, spazmatyczny szloch, nad którym nie byłam w stanie zapanować. Przed oczami zamazał mi się obraz, powodując, że nagle niemiłosiernie rozbolała mnie głowa. Bezsilna, położyłam się na łóżku na nowo zanosząc się szlochem. Cichy szloch, po chwili szybko zamienił w histeryczny płacz, którego już w ogóle nie mogłam kontrolować. Czułam, że z każdym oddechem narasta we mnie coraz więcej bólu, żalu, gniewu. To było nie do zniesienia! Dlaczego życie musiało być aż tak okrutne? Dlaczego Adrian dał mi ten cholerny list? Dlaczego musiałam tak cierpieć? Przecież powinien dobrze wiedzieć, że takie listy tylko pogarszają sprawę. Sprawiają tylko kolejny powód do zmartwień, pozostawiają w nas ogromne rany, psują psychikę człowieka. Adrianowi nie mogło zależeć na tym, abym poznała prawdę, on chciał tylko zagłuszyć swoje poczucie winy i mieć święty spokój. Ode mnie! Zapewne zrobił to dla swojej dziewczyny, Patrycji, aby nic nie stanęło im na drodze do szczęścia. Przecież oboje byli tacy zakochani, a ja byłam tylko ich przeszkodą. Nic nie wartą przeszkodą. Podeptaną przez świat, bez żadnych wyjaśnień. Co z niego za ''przyjaciel'' skoro nie raczył mi powiedzieć o swojej nowej miłości? Może nie chciał zapeszać? Co on widział w tej Patrycji? To tak strasznie bolało. Za każdym razem kiedy w myślach wymawiałam sobie jej imię, gotowało się we mnie. Nienawidziłam jej, nienawidziłam jej imienia i wszystko co było z nią związane. Nie mogłam zrozumieć dlaczego akurat to ją wybrał. Co ona miała w sobie takiego, że go to tak zauroczyło? A może nie patrzył na nią pod względem osobowości i charakteru, tylko pod względem wyglądu? Czyżby okazał się aż tak pustym chłopakiem? A może jest inaczej, może to tylko jakaś głupia, podstępna gra mojego brata? A Adrian był w nią tylko zamieszany tak jak Oliwia? Nie, to niemożliwe, przecież sama widziałam Adriana z Patrycją w parku. Olek nie mógł tego wymyślić, chociaż w głębi serca tak bardzo na to liczyłam. Niestety było inaczej, jak sam napisał w liście, Adrian naprawdę kochał Patrycję...
     Wyczerpana, z trudem podniosłam się z łóżka i przetarłam dłońmi twarz mokrą od łez. Zdekoncentrowana, nie byłam sobie stanie przypomnieć czy ktoś był w domu. Jednak w tej chwili miałam to zupełnie gdzieś. Nie miałam sił, by zamartwiać się takimi drobnostkami, kiedy moje życie było na krawędzi ogromnej przepaści. Czułam, że moja depresja, z każdym dniem pogłębia się jeszcze bardziej. Do tej pory żyłam złudną nadzieją, że być może jednak coś jednak zmieni się w moim życiu, tym razem na lepsze. Niestety nic bardziej mylnego! Moje życie to pasmo ciągłych, niekończących się nieszczęść i rozczarowań. Nagle stanęła przed oczami mi sytuacja w jakiej znajdowałam się niespełna trzy tygodnie temu. Kiedy korespondowałam sobie z Mateuszem, jednak on po jakimś czasie znudził się mną i napisał mi te kilka gorzkich słów, które tak bardzo mnie zabolały. Zdałam sobie sprawę, ze to bardzo podobna sytuacja w której się teraz znajdywałam. Z tym, że teraz było o wiele gorzej. Byłam zakochana nieszczęśliwie! A to chyba jedna z najgorszych rzeczy jaka może się przytrafić człowiekowi. 
     Wpatrując się bezsensownie w list, po raz kolejny wzięłam go do ręki. Nie czytałam go, lecz przyglądałam się jego pismu. Skupiona tylko i wyłącznie na tym pomyślałam, że ja nie chcę tak żyć - bez niego. Nie poradziłabym sobie z tym sama. To nie miało prawa się udać! Kolejny raz przeczytałam całą zawartość listu, po czym odłożyłam go obok, a on bezwładnie spadł z łóżka, prosto do mojej podręcznej torby. Nie miałam sił, znowu po niego sięgać. Z resztą za każdym razem, kiedy go czytałam poczułam ten okropny ból w sercu. Poczułam dosłownie jakby mi igłę wkuł prosto w serce. Po chwili na moją twarz spłynęła kolejna porcja łez. Miałam tego dość! Nie byłam w stanie co pięć minut płakać, nie miałam już na to sił. To mnie wykańczało! Nie byłam w stanie dalej żyć cierpieniem i rozczarowaniem. To jednak nie dla mnie. 
     ''Wtedy, właśnie w takim momencie jak ten, przychodzą do głowy takie pomysły, które niby przez całe życie ciągle człowiekowi chodzą po głowie, jednak nikt nie ma tyle odwagi, by się na to zdobyć. To właśnie następuje w takich momentach, w których wiesz, że to wszystko już nie ma sensu, że po prostu z góry się poddajesz. I nic cię wtedy nie powstrzyma...''
     Wstając pewnym ruchem z łóżka, podeszłam do biurka i usiadłam obok na krześle. Z szuflady wyciągnęłam czystą kartkę i długopis. Rozkładając się wygodnie na krześle, wzięłam niepewnie do ręki długopis, po czym ciężko westchnęłam i napisałam:

Mamo!

Doskonale pamiętam Twoje słowa, przy naszej ostatniej rozmowie.
Pamiętam jak powiedziałaś, że Adrian nie był mnie wart
oraz to, że wszystko będzie dobrze.
Wiem, że powiedziałaś to w dobrej wierze, wtedy
nawet jeszcze sama w to wierzyłam.
A tak naprawdę tylko głupie, nic nie znaczące słowa!
I sama o tym dobrze wiesz.
Wiem, że może znienawidzisz mnie za to co zrobiłam,
ale ja już nie potrafię dłużej tak żyć!
NIE POTRAFIĘ!!!
To tylko i wyłącznie mój wybór i moja decyzja.
Mam nadzieję, że kiedyś wybaczysz mi za to co zrobiłam.

Twoja wiecznie kochająca córka - Amelia.


 ______________________________________
 Hej! W końcu udało mi się napisać ten rozdział,
a niestety łatwo nie było.. ale w końcu jest:)
Bardzo ciekawa jestem waszej reakcji..
Wiem, że może niektórzy nie tego się 
spodziewali,za co przepraszam..
Ale w końcu nie trzymam tu nikogo na siłę,
komu się podoba to czyta i komentuje,
komu nie - trudno. 
Jednak bardzo dziękuje tym co ze mną są ciągle:D
I motywują mnie do dalszego pisania.
Serdecznie dziękuję :*
I do napisania :*

9 komentarzy:

  1. czy ona sie chce zabić o.O oby tego nie zrobiła ;/ czekam na kolejny :****Świetny rozdział jak zawsze :))<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Twój blog został nominowany do Liebster Awards! Więcej informacji u mnie na blogu. http://im--so--sorry.blogspot.com/2014/06/dawno-zostaam-nominowana-do-liebster.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo wciągający rodział...nie mogę się doczekać na następny! loveworldthesims.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej. Jeju co tutaj się porobiło. Rozdział genialny.
    Wiem co przeżywa Amelia. Nieodwzajemniona miłość jest bardzo bolesna. Sama ją przechodziłam wiele razy i znam to...
    Ale nie można się poddawać. Życie jest pasmem porażek i bolesnych sytuacji. Ale trzeba iść dalej, trzeba wierzyć w lepsze jutro. Jak nie ten to inny. Ja sama żyję teraz z takim przekonaniem, bo przechodzę różne rozterki miłosne. Samobójstwo to złe wyjście. To tchórzostwo. Nie był jej pisany, ale gdzieś na świecie chodzi jej druga połowa, a jeżeli ona odejdzie, to tamta osoba też będzie samotna.
    Adrian to dupek. Mógł powiedzieć, że ma dziewczynę, a nie. Co on sobie w ogóle myślał? Szkoda słów na takich...
    Mam nadzieję, że Amelia będzie żyła. Niech nie popełnia największego błędu w swoim życiu.
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału.
    Życzę Ci duuużo weny.
    Buziaki, Maarit :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne opowiadanie! Najbardziej podoba mi się postać Ameli <3
    Zapraszam do mnie!
    Za każdy komentarz się odwdzięczam!
    szejkus.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo fajne opowiadanie, w wolnej chwili muszę przeczytać całość :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Om robi się coraz ciekawiej....Amelia mnie naprawdę fascynuje*.*

    OdpowiedzUsuń